111. ptasie śpiewy przebudziły nas dziś o czwartej nad ranem

Wcale nie w lesie ani w górach... ale we własnym mieszkaniu. Cudownie.

Piękna wiosna. Dużo dobrych rzeczy się dzieje. Dużo na raz drzew pyli i rzeczy się wydarza.

Nowe mieszkanie. Nowa praca. Nowa wiosna. Przepiękna pogoda. Tatry w kwietniu.

Zachwytów mnóstwo. Cieszy nareszcie "bycie na swoim"! Realnie przynosi więcej ulgi i radości niż napięcia. Nie musi być idealnie - i gdy się dzieje, a nie wyobraża, to łagodna akceptacja uspokaja zszarpane nerwy.

Pierwsi goście. Spotkanie ekipy ze studiów. Rozmowy. Odwiedziny zza granicy. Objazdowa gościna. Dzieci, życie, wiosna. No i wyczekane góry. Wyczekanej burzy nie było, za to zapierające dech widoki i bezludne szlaki. Najwspanialej. Dużo myśli, refleksji, rozmów. Wiele wokół tematów mnie pasjonujących. Bo moja nowa praca mnie pasjonuje. Odnalazłam miejsce, w którym czuję się po prostu wyśmienicie. Pierwsza praca, która TAK cieszy. Daje niesamowitą satysfakcję - z bycia tam. Napawa dumą. Ciekawi ponad miarę. Fascynuje. Aż dziw, że dostaję za to pieniądze... ;)

Rozmowy więc w tym temacie. Robi wrażenie. Ciekawi.
Ale też rozmowy o zmianach. O oczekiwaniach. O dzieciach.
Spotkana w schronisku M. podczas gry w Dixit powiedziała, że jak jest, to po prostu się dzieje. I to chyba klucz do wszystkiego... Wyobrażanie sobie potencjalnych możliwości daje dużo niepokoju i napięcia. Realne mierzenie się tu i teraz z wyzwaniami - to zupełnie inne doznania. Zatem dorastam powoli do tego, że dziecko to nie koniec świata. A u innej M. dzieci po prostu cieszą. Zachwycające, ile pozytywnej energii wynieśliśmy po niecałych dwóch godzinach u tej rodzinki. Mała przypomina mi wszystko co dobre w byciu beztroską, energiczną pięciolatką. Aż oczy same się śmieją na widok tego, co tam się wyczyniało. I takie najprostsze w świecie cieszenie się sobą. Codziennością, która jest. Planami, które powoli się realizuje. Teraźniejszością, która wypełnia radością po brzegi. Niebywale inspirujące.

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...