obejrzany chyba w 2012 r.
Film - uczta dla oczu. Symfonia zdystansowanego spokoju. Nie trzeba rozumieć, wystarczy odczuwać.
Uwielbiam, uwielbiam czeskie filmy...
Kobiety w starym, dobrym czeskim filmie po prostu są. Niewiele mówią - bo nie muszą. Robią, co robią, z pewnym spokojem i dystansem, nawet gdy to przedziwne i kontrowersyjne działanie. Zachwycają swoim pięknem mężczyzn, przebiegle sprawiając wrażenie, że ich potrzebują. Spokój, opanowanie, ironia i humor, chytre piękno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz