[czeski film] "Spiklenci slasti" - "Spiskowcy rozkoszy", Jan Švankmajer, 1996

widziane 25.11.2014 
w ramach krakowskiego "Czeskiego snu"

Jak po czeskim horrorze tego reżysera - już mniej rzeczy mnie w życiu zdziwi po obejrzeniu tego filmu...

Coś w nim przeraża. Ale bardziej rozbawia. Absurdem. Możliwym do zaistnienia, bo czemu by nie.
I oczekiwanie na "mocne" sceny, których nie ma - bo tak łagodnie, a bardzo abstrakcyjnie: można.

Po prostu: bardziej przyjmowanie, niż analityczne rozumienie i szukanie logiki w tym, co dzieję się na ekranie (swoją drogą zasłoniętym częściowo rzutnikiem, w klaustrofobicznych podziemiach z przejściem pomiędzy wieżami z krzeseł i gratów wszelkich, kręte żelazne schody na antresolę... z muzyką z mocnym bitem, która nie wydawała mi się przeszkadzać, a: być możliwą w tym filmie. Kolejna polska piosenka o matce i drzewie dała jednak do myślenia, czy to podwójne muzyczne tło jest celowe... Czy może być lepsze miejsce i okoliczności do oglądania tak surrealistycznego filmu?)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...