115. kusi bycie w drodze

Najłatwiejszy sposób na oderwanie się - bycie w podróży.
Pytanie: czemu służy to odrywanie się? Dlaczego?

Sztuką jest żyć na co dzień. Cieszyć się smakiem owsianki z daktylami na oleju kokosowym i kurkumie. Popiskiwaniem ptaków za oknem. Urokami pobliskiego zalewu. Szumiącymi wysoko w koronach drzew liśćmi.

Jest dokładnie takie lato, na jakie czekamy cały rok.

W kontekście innych prościej docenić, co jest codziennością. Jeśli podzieli ją się z kimś obcym codzienności.

Sztuką jest doceniać prostotę i zwyczajność. Która jest dobra. Spokojna, łagodna. Na którą nie trzeba wyciskać presji. Którą można się cieszyć, bez napięć i wygórowanych oczekiwań. Tak po prostu. Dać sobie przestrzeń dla siebie.

114. jaką wartość będzie miał dzisiejszy dzień gdy go nie zapiszę?

Imieniny miesiąca lipca.
Nowe oblicze lata. Czasu szkolnych wakacji.
Te same popiskiwania jaskółek krążących pod niebem. Odgłosy dzieci z osiedla.
Słoneczne blaski uwypuklające ciepłe cienie na ścianach. Okna od zachodu. Same dobre skojarzenia.
Słońce, które niepostrzeżenie przypieka na czerwono. Nos, ramiona, policzki i uda. Rowerowe opalanie. Lato w pełni. Świerszczami rozegrane miejskie i podmiejskie łąki. Kojące lasy. Gnanie przed siebie siłą nóg.
Niebieskie paznokcie. Pod kolor bluzki oversize C'est la vie.


Po co się porównywać? Po co przeglądać, lustrować innych - i porównywać?
A po co włączać facebooka, gdy nie trzeba? Albo jeszcze gorzej: filmiki z youtuba? Szybkie przykuwanie uwagi. Ucieczki od siebie. Zatapianie się w świat skupiania po powierzchni, wielozadaniowości, które rodzi rozpraszanie. Trudno mi się skupiać. Koncentrować, gdy nie działam. Uciekam chyba coraz łatwiej. Czasem nawet jadąc autem rozpraszam się do nieprzyzwoitości. Z siły nawyku.

Nie chcę tak.

Ale te ucieczki są od czegoś.
Od wzięcia odpowiedzialności? Od odpowiadania za decyzje i wybory? Lepiej uciec w kiepsko usprawiedliwiane marnotrawstwo czasu niż odpowiadać za decyzje, które zawsze są rezygnacją z czegoś innego?


Bokiem siedzę na czarnym krześle przy czarnym stole i pięknym blacie kuchennej wyspy. Plecy nielegalnie opierają się o białą ścianę. Dobry śmiech wywołują "Zapiski na biletach". Dokładnie w punkt. Dokładnie to jest TO. Absolutnie mi bliskie. Kontemplacja prowincji i zwyczajności. Bośnia w Mszanie Dolnej.
Do tego słoik z żółtą zakrętką i zieloną słomką, chłodna woda przełamana sokiem z cytryny i miętą z balkonu. Za oknem lipcowy skwar.
I kawa z dużą ilością mleka i kostkami lodu. Parzona w kawiarce z ostatnią gwiazdką anyżu z Portugalii. Na pustym opakowaniu data ważności sprzed roku. Trochę z braku wyboru wybraliśmy i teraz na sztywny termin wyłuskanego skrawka urlopu Portugalię. Można więc będzie wrócić po anyżowe gwiazdki. ;)

Nie musi być tak, że wszystko naj. Że co wymyślę, co odpowiada mi w klimacie - tak ma być.
Sztuką jest robić z tego, co jest, klimat. Całą sztuką. Uważności połączonej z akceptacją. Łagodną akceptacją rzeczywistości. Poczucie humoru jako jedna z tych lepszy strategii radzenia sobie ze stresem. Kojący dystans. Nie branie całego świata na swoje barki.


Nie szukaj sensu życia, tylko życiu nadaj sens.
To było odkrywcze.


Uciekam.

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...