22. Wschód bez wschodu

Załapałam się już na ostatki dzisiejszych ptasich sylwetek lecących w stronę rynku. Znacząco dzień rozbudza się coraz wcześniej.
Z niewyspania świat ostrzej wyraźniejszy. A czas rozciągnięty, jak wyżuta porozciągana guma, dociera ze spóźnieniem. Wolniej myśli znajdują swoje miejsca. I więcej rzeczy śmieszy absurdem.

Senny ogród botaniczny. Obkute porannym chłodem nagie drzewa, zmarznięta ziemia pod płatami zastałego śniegu. Świat odosobniony. I w powoli jaśniejącej porannej szarówce ciepłym światłem od wewnątrz otulone szklarnie. Jakby paliły się w nich przytulne ogniska.

Lubię synestezje - nawet zbyt.




21. Oddychając wiosną

7.02.2014

Radość z sukcesów i kontaktów społecznych.
Pachnie ziemią, w kurtce zimowej już by było za ciepło. Miłe słońce złagodzone rozmytymi chmurami. Rowerem przez rozmokłe ścieżki, błotnisty dziki park. Pojaśniał świat. Pachnie radosnym oczekiwaniem i otwartymi drzwiami na wszystko.

20. Coraz wcześniej wstaje dzień

A mam okazje na bieżąco to obserwować...

One wędrują nad ranem, gdy już powoli świta. Na tle bladego, jaśniejącego nieba. Dziś z rozmazem pastelowych obłoków. Niekończący się ptasi szlak. Powoli kapiący ciemnymi, skrzydlatymi sylwetkami. Chaotycznym chyba-niebardzo-kluczem lecą od Nowej Huty w stronę Rynku. Na dzienne żerowanie obwarzankowych okruchów?

W tym roku więcej zimowego słońca niż 12 miesięcy temu. Oo, tak.

19.

Słońce dopołudniowe, zimową porą. Ptasie życie zza okna. Fruwanie, kół zataczanie, gruchanie, hałasowanie, skrzydłami trzepotanie, się ptasio wydzieranie. Jak okno na ogród ornitologiczny? ;)

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...