27. "They realized that their capacity for not feeling lonely carried very real price, which was the threat of feeling nothing at all."

"Zrozumieli, że ich zdolność nieczucia się samotnym ma dużą cenę,
 bo jest nią groźba nieczucia czegokolwiek."



Spotkania ze sztuką współczesną.

I uciekanie od rzeczywistości w rewelacyjnie opisane historie życia dwóch Beksińskich.

26.



Jest taki zielony skwer z żółtymi plamkami kwiatków i długowłosym dziewczęciem z rudym psem. W słońcu i wiośnie. Widziany z perspektywy przemijania - z okna pociągu.

25.

Wieczorne nierealne słońce w wiosennym deszczu. Planty i zapach wbrew miastu. Unosząca się w powietrzu parująca zieloność. Chwila jak spoza życia. Krople na chodniku, liściach, kurtce, twarzy.
Wysysać takie momenty z nieubłagalnego czasu.

24.


Rowerem wzdłuż burej Wisły. Rowerową "autostradą" - ale nie o tej pustej, wieczornej porze, gdy marzną dłonie na kierownicy. Księżyc okrągły już schował się za chmury. A jaśniał wśród mrocznych obłoków jak z obrazka. 
Duża kałuża i dwie kaczki. Nierealne. Jakby pozujące do bardzo dobrego zdjęcia. Nieruchoma kacza para.

I tramwaj na moście. A może to był pociąg? Ważne że przepiękne - bycie w drodze, w ruchu, gnanie przed siebie i otwarta perspektywa pojazdu na torach. Jasne okienka, sukot, ten klimat; chwila doskonała.

23. Powstała teza, że im bardziej codzienność zachwyca, tym mniejsza potrzeba jej opisywania. Ale to tylko niepotwierdzona hipoteza

Gdy w głowie nie rozbijają się myśli o planowaniu bliższej i dalszej przyszłości.
Gdy teraźniejszość może w spokoju toczyć się swoistym sobie tu i teraz rytmem.



Tak wiosną zewsząd bucha, że aż dech zapierać może.
Łagodne pagórki i dolinki, niby ciągle miasto, ale trudno o tym przytomnie pamiętać. Zieloności najsoczystsze i białe kłęby koron drzew.
Powszechna niedziela.


Innej soboty rzeczywistość drażliwiej odbierana, bo po nocy bez skrawka snu. Z cyklu: wędrówki do punktów widokowych z mapy "Okolice Krakowa". Wdrapywanie się na skałki z bardzo wysokim krzyżem. Ławeczka, z której lepszy widok siedząc tyłem naprzód. Dobra ścianka wspinaczkowa. Cudownie zielono. Dla ludzi z widocznych domów to najbliższe okolice - taka skała z wysokim krzyżem. Miejsce gdzie można przyjść o każdej porze - ale kto to robi, skoro to część zwyczajności. A dla nas jeszcze przed chwilą tajemniczy cel drogi o obolałych nogach; świeżodkryte miejsce z nowym widokiem z góry na świat.


Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...