Gdy w głowie nie rozbijają się myśli o planowaniu bliższej i dalszej przyszłości.
Gdy teraźniejszość może w spokoju toczyć się swoistym sobie tu i teraz rytmem.
Tak wiosną zewsząd bucha, że aż dech zapierać może.
Łagodne pagórki i dolinki, niby ciągle miasto, ale trudno o tym przytomnie pamiętać. Zieloności najsoczystsze i białe kłęby koron drzew.
Powszechna niedziela.
Innej soboty rzeczywistość drażliwiej odbierana, bo po nocy bez skrawka snu. Z cyklu: wędrówki do punktów widokowych z mapy "Okolice Krakowa". Wdrapywanie się na skałki z bardzo wysokim krzyżem. Ławeczka, z której lepszy widok siedząc tyłem naprzód. Dobra ścianka wspinaczkowa. Cudownie zielono. Dla ludzi z widocznych domów to najbliższe okolice - taka skała z wysokim krzyżem. Miejsce gdzie można przyjść o każdej porze - ale kto to robi, skoro to część zwyczajności. A dla nas jeszcze przed chwilą tajemniczy cel drogi o obolałych nogach; świeżodkryte miejsce z nowym widokiem z góry na świat.