82. gór potrzeba...

Ciszy potrzeba. Leśnych ścieżek wśród wysokich, ciemnych drzew.

Ciszy tak do końca nie było, bo śnieżny wiatr wygrywał najdziwniejsze, zimowe melodie. Wspinając się w górę wzdłuż wioski rozszczekiwały się psy. Jak to zwykle - jeden zobaczy, zaszczeka, i zaraz cała wieś rozszczekana. Obcy idzie wśród domów.

Chłopcy ruszyli biegiem na Turbacz, a ja powędrowałam sama pod obserwatorium astronomiczne. Polana Suhora.

Biały puch przesypywał się po dziewiczo śnieżnych polanach. Zasypywał ledwo co wytworzone ślady.

Trochę strachu, trochę myśli "i co ja tak sama mam robić?". Ale szłam, jak chciałam, jak sobie wymarzyłam. Do przodu, w górę, przez śnieg. Oj, dobra wędrówka...


Śnieg jak pierze z wytrzepywanych w chmurach poduszek. Wirował opadając. Zachwyt w samotności leśnej i górskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...