I nagle ktoś dobry rozsupłał więzy
Które pętały tyle lat
Nic nie jest twoją winą kochanie
nie jesteś za to odpowiedzialna skarbie
Spokojnie, możesz sobie ufać
tak po prostu
tak zwyczajnie
jak każdy
Bo kiedyś ktoś dorosły i winny powiedział
a fuj, brzydka dziewczynko!
ładnie to tak podglądać co robią dorośli?!
ciii
nie wolno o tym nikomu mówić!
To nasza tajemnica
(co znaczy: nakładam na ciebie klątwę nadodpowiedzialności
i już zawsze przejmowania się tym, co od ciebie nie zależy)
I ten dorosły, winny i zawstydzony
sam zawstydzając
odebrał małej wrażliwej dziewczynce
zaufanie do siebie
posłał ją na błądzenie we mgle świata
opieranie się na odczuciach innych
zabrał ten skarb z sześcioletniego serduszka
i niemowlęcej cipki
mała
to twoje wielkie przerażenie nic nie znaczy
nie ma go
seks to nieposkromiona przemoc, brud i grzech
a tobie ciąży kara nie do odpracowania
wina nie do zadośćuczynienia
jakkolwiek byś się spalała
to że się tak strasznie boisz
nie istnieje
to że nie możesz złapać oddechu
nie jest prawdziwe
twojego smutku, tęsknoty, wściekłości, bólu
nie ma
to tylko nierealne złudzenia
nie mów co czujesz
bo to fałsz
A naprawdę było tak
że to on robił wtedy coś, czego nie powinien
to on jest brudny, grzeszny i brutalny
To on zabierał sobie skarb, który do niego nie należał
I w niczym nie miał racji
Odebrał zaufanie do samej siebie
na wiele długich trudnych lat
I nagle ktoś dobry rozsupłał więzy
Które pętały tyle czasu
Ponazywał to co się wtedy wydarzyło
Powiedział prawdę
że
Nic nie jest twoją winą kochanie
nie jesteś za to odpowiedzialna skarbie
to tobie stała się krzywda
i byłaś bardzo silna
tak długo i wytrwale walczyłaś
Spokojnie, możesz sobie ufać
tak po prostu
tak zwyczajnie
jak każdy
Ale dlaczego ciągle mi go żal?