marcowe popołudnie

długie cienie nagich drzew

marcowe popołudnie

mroźnie słoneczne


wszyscy czekamy na wiosnę

a przyszła wojna


po bezchmurnym niebie sunie samolot


czy ulgę może dać myśl

że nie byłabym dobrą matką?


czy można pogodzić się z założeniem

że nie zdam egzaminu w opiece 

nad

nieistniejącym 

własnym 

dzieckiem?


czy można odetchnąć?

ze świadomością

że nie chcę płaczącego niemowlęcia

nieustającej odpowiedzialności

jeszcze większej presji 


opieka nad psem i ogarnianie własnego życia i pracy

mnie przerasta

nie daję rady

nie wytrzymuję

nie utrzymuję

zapadam się w czarną dziurę

beznadziei i bezsilności

wsysa mnie 

i wysysa życiową energię

 

nie chcę tego związku?

czy nie chcę tej potencjalnej rodziny

której i tak nie może być? 


nie wiem


zamyka się klatka

narzucanych sztywnych obowiązków psiej opieki

których nie chcę i nie dźwignę już więcej niż teraz

gdy daleko zaszłam za swoje granice


wydarcie się aż do bólu gardła

w bloku wielorodzinnym

okładanie się po twarzy

wściekłe popchnięcie pod suszarkę na pranie

wrzaski i ryki

wyklinanie i wyżywanie się 

wyrzucenie tego całego gówna z siebie

taka jestem, tak się zachowuję

brzmi jak wspomnienia straumatyzowanego dziecka z patologicznego domu

mąż otula się w śpiwór na podłodze

pies podkula ogon i ucieka


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...