Podążać za ścieżkami leśnymi. Biec, i dać się wieść wydeptanym dróżkom. Przed siebie, w znane-nieznane.
Uczę się żyć tu i teraz. Wciąż nowe perspektywy i pełniejsze sposoby życia teraźniejszością.
Nie oceniać, osądzać, zatapiać się w porównywania, planowania, przypuszczenia. Czerpać z życia, to co właśnie - w tym momencie trwa. Czuć zapach czasu. Żyć pełnią życia - czyli świadomie przeżywać teraźniejszość. Widzieć te niezliczone dary wokół. Dostrzegać, doceniać, być wdzięczną. Przenikać, zagłębiać się w trwaniu przemijającą chwilą.
Wielkie białe pierzaste kulki wirują, kołują. Przepięknie pruszy śnieg.
Jak to orzekliśmy - taka zmienność pogody uczy dostosowywania się do tego, jak jest. Niezależnie od nas. A jest dobrze.
Przypomniałam sobie, jak to dobrze czytać książki.
Wchodzić w historie, dać się porwać opowieści. Dać się oderwać.
No i poszła w ruch przypadkowa nieznana książka z półki. "Dom nad łąkami" Zofii Nałkowskiej.
Proste życie w pięknej polskiej wsi.
Smutne te historie. Godzenie się z losem. Bezradność wobez życia, które toczy się tylko jednym możliwym torem.
Docenienie więc wszystkiego, co mogę.
Pochwała pracy, prostoty. Żyć można przecież - tak po prostu.
Jak powiedziała już na początku Millerowa z przenośnego domku z desek: "- Mąż pójdzie do roboty, syn poleci do kolei, ja wyjdę, popatrzę i wesoło mnie!"
Można być szczęśliwym - zawsze, w każdym położeniu i w każdych warunkach. Bo szczęście wychodzi z wnętrza.
"Myślę, że tylko kochając, widzimy człowieka takim, jakim jest naprawdę, w pięknie jego najwyższych możliwości. Że zaślepienie jest najlepszym widzeniem". Nałkowska
"Mnie się wydaje, że człowiek rodzi się każdy możliwy. Właśnie tak muszę to powiedzieć: każdy możliwy. Wszystko z nim może być – najbardziej odmienne, najbardziej mu zaprzeczające, najdalsze."
"Poznawanie życia nie nauczyło mnie nic, nie doprowadziło do żadnej syntezy. Im więcej się o nim wie, tym trudniej sformułować uogólnienie. W życiu wszystko wzajemnie sobie przeczy. Nauka jest bardziej konsekwentna." z: "Kobiety"