54.

"Tam w mieście to podobno ludzie nic nie robią cały dzień tylko chodzą po ulicach. Pełna ulica ludzi a oni nic tylko chodzą i nic nie robią."
(na podstawie "Róży" Jarosława Iwaszkiewicza) "Ubranie prawie nowe" 1963 


Narracja, akcja, kreacja. A życie takie proste.
  
Różne "złote myśli" do głowy przychodzą, i uciekają przed ich schwytaniem w słowa zapisane.

A wiosna bucha rozćwierkanymi kwiatami drzew.

 

53. Dwa klucze gęsi

nastrój sentymentalny z połączenia nostalgicznej historii z Mazur i piosenek Fismoll


Nad pustymi polami leciały gęsi. W dwóch kluczach. Na niebie nieskończonym. Słońce zaszło za chmury tuż nad horyzontem. Była przestrzeń. Wiosenny wieczór gdzieś na końcu świata po środku. Kwiaty na drzewach nie pachniały. Wiatr był szalony, pola szare.

Były telefoniczne rozmowy o niskobudżetowej zorzy polarnej w Norwegii, i jednocześnie trwała teraźniejszość. Wśród tych pól wielkopolskich. Gdzie płasko aż po horyzont. 
I asfalt przechodzący w drogę polną obsadzoną wierzbami. Urokliwie.


Powietrze przesycone charakterystycznym zapachem naturalnego nawozu z innych pól.


Otwieranie się na innych, poprzez akceptację siebie wpływającą na przyjmowanie ludzi takimi, jacy są, to długotrwała i trudna praca.

I o tym, by żyć tu i teraz w każdej chwili trzeba decydować na nowo.

Warto.






A na klatce schodowej znów pachnie marihuaną ;)

52. by zrozumieć słowa...

... i to, co za nimi się kryje, trzeba było wyjść ze schematów. Jak z łamaniem stereotypów wobec ludzi - trzeba kogoś poznać, by kalki myślowej móc się pozbyć. Tak i ze słowami.

I tak "małżeństwo", za którym krył się "koniec wolności", "zamknięcie na świat i innych ludzi", "nuda", "beznadzieja", "stan uzależnienia, nie do zmiany"... okazuje się być słowem, które znaczy coś innego. Gdy tak znaczeniu prawdziwemu bliżej się przyjrzeć.


Małżeństwo - to wyzwanie. To praca nad sobą z drugim człowiekiem. To wspólny rozwój. To wzajemne wsparcie. To trudna sztuka życia razem.
I to przecież te wszystkie sprawy, których wizja tak cieszy... wspólne mieszkanie. Wspólne poranki i wieczory. Wspólny czas, tak po prostu. Rozmowy, których może być w bród. A nie tylko od czasu do czasu albo przez telefon. Spotkania w codzienności, bez presji zbliżającego się powrotu do siebie, do osobnych mieszkań. Bo dom stanie się miejscem, gdzie będziemy razem. Jakie to piękne, i jak mnie do tego ciągnie...

Porównywanie się, przystawianie siebie do pseudowzorów nic nie przyniesie dobrego.
Cieszyć się tym, co jest teraz, i podążać za sobą - bez porównywania się. 


Pełna i prawdziwa akceptacja siebie przynosi wyrozumiałość dla innych ludzi. Otwartość na innych. Więc miłość. A o to przecież w życiu chodzi... :)

51. by żyć teraźniejszym szczęściem

Podążać za ścieżkami leśnymi. Biec, i dać się wieść wydeptanym dróżkom. Przed siebie, w znane-nieznane.


Uczę się żyć tu i teraz. Wciąż nowe perspektywy i pełniejsze sposoby życia teraźniejszością.
Nie oceniać, osądzać, zatapiać się w porównywania, planowania, przypuszczenia. Czerpać z życia, to co właśnie - w tym momencie trwa. Czuć zapach czasu. Żyć pełnią życia - czyli świadomie przeżywać teraźniejszość. Widzieć te niezliczone dary wokół. Dostrzegać, doceniać, być wdzięczną. Przenikać, zagłębiać się w trwaniu przemijającą chwilą.


Wielkie białe pierzaste kulki wirują, kołują. Przepięknie pruszy śnieg.

Jak to orzekliśmy - taka zmienność pogody uczy dostosowywania się do tego, jak jest. Niezależnie od nas. A jest dobrze.




Przypomniałam sobie, jak to dobrze czytać książki. 
Wchodzić w historie, dać się porwać opowieści. Dać się oderwać.


No i poszła w ruch przypadkowa nieznana książka z półki. "Dom nad łąkami" Zofii Nałkowskiej.

Proste życie w pięknej polskiej wsi.
Smutne te historie. Godzenie się z losem. Bezradność wobez życia, które toczy się tylko jednym możliwym torem.
Docenienie więc wszystkiego, co mogę.
Pochwała pracy, prostoty. Żyć można przecież - tak po prostu. 
Jak powiedziała już na początku Millerowa z przenośnego domku z desek: "- Mąż pójdzie do roboty, syn poleci do kolei, ja wyjdę, popatrzę i wesoło mnie!"

Można być szczęśliwym - zawsze, w każdym położeniu i w każdych warunkach. Bo szczęście wychodzi z wnętrza.


"Myślę, że tylko kochając, widzimy człowieka takim, jakim jest naprawdę, w pięknie jego najwyższych możliwości. Że zaślepienie jest najlepszym widzeniem". Nałkowska


"Mnie się wydaje, że człowiek rodzi się każdy możliwy. Właśnie tak muszę to powiedzieć: każdy możliwy. Wszystko z nim może być – najbardziej odmienne, najbardziej mu zaprzeczające, najdalsze."


"Poznawanie życia nie nauczyło mnie nic, nie doprowadziło do żadnej syntezy. Im więcej się o nim wie, tym trudniej sformułować uogólnienie. W życiu wszystko wzajemnie sobie przeczy. Nauka jest bardziej konsekwentna." z: "Kobiety"

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...