46. "bierz życie jakim jest"

Niespodziewanie wszedł do głowy tekst znanej od lat piosenki 
i nagle objawiło się jego znaczenie. Tak wtedy potrzebne.

Kujące śnieżynki prosto w twarz. Na rowerze po białym puchu, który sypie, i sypie, i sypie... Zaczarowany, biały świat o poranku. Ciemne konary okryte pierzyną, spokojnie, dzień jeszcze ziewa, dopiero się rozbudza. No i niedziela.

A wcześniej na rowerze: niebo i to, co w górze, odbijało się w olbrzymich kałużach.

Migawki. Wspólne śniadania, proste radości. Zatapianie się w rozmowach. Tak bezpiecznie. Tak do wyjaśnienia. Tak aż do spełnienia dyskutowanie. Na znacznej głębokości. Jak dobrze, że można.

Wchodzenie w aż boleśnie kolorowy świat: gadających lusterek niszczących księżniczkom wyobraźnię, pluszaków machających całymi uszami, stroju tygrysa, dziw nad dziwy przy każdej półce. "Chciałbyś może postrzelać?". Śmieszy absurdalność, komiczna niedorzeczność sytuacji. Obserwacje socjologiczne, analiza przeróżnych metod wychowawczych. Dla dorosłego swoistą aktywnością jest praca, a dla dziecka zabawa - jak mówili psychologowie. Uśmiechy, nawet wewnętrzne, przy najczystszej dziecięcej radości. Przy najszczerszym śmiechu, zachwycie i zapale.  Podążanie śladami odkrywania, dotykania, zdziwienia, istnienia tak bardzo w tu i teraz. Tak bardzo jak najprościej. Dziecięca radość zachwyca.


Zupełnie niepotrzebne odgrzebywanie przeszłości. Dawno zakurzone i nieaktualne wiadomości powracając trafiają w czułe punkty, wywołują falę porównań, niezadowolenia, smutku, żalu - bezpodstawnego w pełni. Trzeba sobie samej tłumaczyć, że nie ma to znaczenia. I że przecież szczęście jest bezwarunkowe. Bez założeń, jakie relacje budowane były kiedyś. Bez tworzenia sztucznej i pustej hierarchii, prób spełniania kryteriów. Odgrzebywanie przeszłości jest niepotrzebne, a destrukcyjne.


 To tak dobrze, że ludzie nie mieszczą się w szablony. Schematy. Że jedna cecha nie zakłada wcale istnienia drugiej. Znów taka ulga, tak po prostu.

45. Modlitwa jest budowaniem RELACJI

A dobrze, gdy nawet siąpiasto, ale trochę ucieknie się od drogi. W puste bulwary wiślane.

 Puste? Bardziej: odludne. Bo mokre trawy i szara woda pełne są ptactwa przeróżnego. Łabędzi, szarawych śmieszek i zabawnie człapiących czarnych łysek. Łabędzie nurkują: kupry w górę, w rytm piosenki ze słuchawek. Przeczesują białe pierze, drapią się pod skrzydłem. Spokój w gęstym powietrzu, ptasie obserwacje, przyspieszone tętno od biegu, a muzyka w uszach. Cudownie.

[argentyńsko-hiszpański film] "Relatos salvajes" - "Dzikie historie", Damian Szifrón, 2014

Wieczór zachwytów pełen dzięki historiom z tego filmu.

Humor trafia w sedno. Jednocześnie intrygując, trzymając w napięciu, zmuszając do myślenia i śmiechu. Rewelacja!






44. Poranek spokojny

Nie taki wczesny, ale cichy. Pusto, bezludnie, pojedyczny człowiek w biegu. Tylko co jakiś czas stuka tramwaj. Świat zawieszony w styczniowej niedzieli.

I na plantach, pod łysym krzewem dwa białe szczurki!
Choć noc przecież całkiem nieźle przespana.


Radość, że cieszy coś, co nadchodzi. Nie kurczowe łapanie czasu, który ucieka, ale zachwyty nadzieją na to, co (prawdopodobnie) przyjdzie. I życie kultowym tu i teraz. Bezwarunkowo dobrze. Po prostu. Ulga, można odetchnąć... 

43. Wiatr przywiał słońce i rześkość powietrza

Tak dobrze.

Łyk herbaty zielonej z kwiatem wiśni. Substytut nieodnalezionej jaśminowej (pośród zatrważającego aż mnóstwa herbacianych pudełek. I słupów z cukierkami aż po niebywale wysoki sufit). Ciekawe doznania smakowe. Choć do wyrażenia pełnej opinii potrzeba czasu.

Potrzeba też kontaktów międzyludzkich. Rozmowy. Otwartości, właśnie!

Musi coś przeskoczyć - i zaskakuje, że można być szczęśliwym bezwarunkowo. Że to ode mnie zależy, jak sytuacja na mnie wpływa. Jak odbieram neutralne bodźce. Że postanowienia i cele są w porządku, ale nie jako warunek "że wtedy będzie dobrze". Jest dobrze, po prostu. Dostrzec, zachwycić się, podziękować.

Staruszki. Przycupnięte, skulone w ławkowej nawie. Zachwycają i wzruszają. Albo w postawie i ubraniu młodej dziewczyny - tak z tyłu do pomyślenia, bo energiczne, prężne, wyprostowane. Albo blisko, bliziutko otaczają wianuszkiem gipsową (?) Niepokalaną. I to też jest rozczulające, a nawet widać nie tylko dla mnie, bo dziewczyna z przodu nagrywa je kamerą.

Wigor wbrew swojemu znaczeniu kojarzy się z osobą starszą.


Twórzmy! Bo warto.


42. Rozmowa z Tunelem. Szczęście i Kumin

Droga w znane, puste i odludne przestrzenie. Po dziewiczym śniegu przykrywającym nieużywane tory kolejowe. Choć czerwone światła nad torami się świecą. Dla kogo? Czyżby dla nas? Przemarznięte stopy w mokrych butach zatapiają się w białym puchu ze szczególnym skrzypieniem śniegu.
Pozostajemy w swojej krainie, choć przechodząc Tunel bylibyśmy już w innej.
Samotna podróż w głąb. Dźwięki wydobywane... echem odbijają się od zaokrąglonych, wilgotnych, kamiennych ścian. Odkryte nowe oblicze Tunelu. Szczególna rozmowa. Jak artystyczny projekt. Pytajnik na końcu daje niespodziewane strojenie odpowiedzi. Echo rozedrgane. 
Wyjątkowo, zupełnie zachwycająco. Tunel i tamte okolice ujęły mnie za serce jeszcze bardziej.


W tramwaju numer 50 dokonało się odkrycie. Znanych już chyba kiedyś, ale przykurzonych i schowanych prawd. Że szczęście nie zależy od "gdy..." i "jeśli...". Szczęście albo JEST TERAZ, albo go nie ma ("gdy..." lub "jeśli...") wcale.
Radość, że tak można. Co za ulga. 
Bez ciężaru tego, co powinno się zrobić, aby mogło być dobrze nareszcie można się swobodnie uśmiechnąć
I to, że Miłość to Otwartość.



Kumin przyprawą, która elektryzuje smak. Niebanalnie. Zaistniał w moim życiu w Szkocji, gdzie po długich przeprawach z niedziałającą kuchenką i serii przedziwnych zdarzeń został dodany do warzywno-ryżowej potrawki. To było wtedy, gdy odkryłam, że marchewkę też można z resztą bandy wrzucić na patelnię  i jest dobrze. Wśród wielu pojemniczków w nieładzie, kolorem udawał cynamon, przez znawczynię Maroka został nazwany kuminem. Warzywa smakowały wyjątkowo.

Potem poszukiwanie sałatki w tematyce Turcji Osmańskiej. I okazało się, że kumin to po polsku kmin rzymski i nie trzeba jechać do Maroka (ooj, choć chciało by się...) żeby go zdobyć. Tylko potem drewnianą gałką trzeba go ubijając zmielić. Turecka sałatka przyprawiona kuminem wywołała liczne zachwyty.

A potem na samym końcu świata, jak co roku - przepyszne ciasto. Gorąca szarlotka z... kuminem właśnie! Rozgrzewała temperaturą i smakiem. Cuda dla podniebienia.

Obraz i rytm muzyki mówią innym językiem / Jakub Julian Ziółkowski

 Nie chcę archiwizować. Chcę tworzyć. Potrzebuję sztuki jak ożywczego głębokiego oddechu. Karmię się kontaktem ze sztuką, nasycam. Twórczoś...