Prosiłam. Słowa i obrazy Przychodziły.
Z kawałków złotawych posklecane obicie bryły. Kawałki zaczęły odpadać, odsłaniając muł, błoto, brud. Kawałek za kawałkiem złotka odpryskiwały. Został sam kształt mulisty, ciemny, brudzący. A spod niego.. wyłonił się twardy, pewny kształt. O kolorze i strukturze złota. Bez niespodzianek w środku - pełna, złota bryła wydostała się spod lepkiego błota.
Potrzebne jest świeże spojrzenie. Nie fiksowanie się na założeniach. Nie czepianie się ich kurczowo. Aby pozwolić sobie, innym, światu, na bycie takim, jakim jest. Po prostu. Uuuf.
Z kawałków złotawych posklecane obicie bryły. Kawałki zaczęły odpadać, odsłaniając muł, błoto, brud. Kawałek za kawałkiem złotka odpryskiwały. Został sam kształt mulisty, ciemny, brudzący. A spod niego.. wyłonił się twardy, pewny kształt. O kolorze i strukturze złota. Bez niespodzianek w środku - pełna, złota bryła wydostała się spod lepkiego błota.
Potrzebne jest świeże spojrzenie. Nie fiksowanie się na założeniach. Nie czepianie się ich kurczowo. Aby pozwolić sobie, innym, światu, na bycie takim, jakim jest. Po prostu. Uuuf.
W Radiu
Kraków nowa, nieznana mi wersja "Cudownie jest, powietrze jest..."
Stachury. Wyluzowana, swobodna. Lekka, tak miła, aż popłynęłam z nią.
Najwspanialej pachnie kawa rozbulgotana w kawiarce. Chylą się kielichy
różanych tulipanów.
Podłączanie kroplówki, miłe pogawędki. Rozszalały bandaż wokół wenflonu. Zgoda na zmianę. Proste słowa, rozbrajające reakcje. Rozpływam się cała przy tych dzieciach. Taka radość na widok naklejki z żabką, "rerekumkum!" - bezcenna zupełnie. Cisza, promienie słońca, spokój. Uwielbiam takie chwile tej pracy.
Podłączanie kroplówki, miłe pogawędki. Rozszalały bandaż wokół wenflonu. Zgoda na zmianę. Proste słowa, rozbrajające reakcje. Rozpływam się cała przy tych dzieciach. Taka radość na widok naklejki z żabką, "rerekumkum!" - bezcenna zupełnie. Cisza, promienie słońca, spokój. Uwielbiam takie chwile tej pracy.